Site production by
//webstudio4u.com//
©2002



..:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':..
Czerwiec 2002

..:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':..


"Szukamy Znaków Przeszłości" to cykl artykułów, w których uczniowie grodziskich szkół podstawowych i gimnazjalnych podejmują własne tematy związane z przeszłością Grodziska i okolic. Dziś przedstawiamy zebrane i opracowane przez nich, materiały związane z kolejna rocznica zakończenia II wojny światowej. Ten stały fragment w naszej gazecie prowadzi mgr Andrzej Lesiński nauczyciel historii w Szkole Podstawowej nr1 i Gimnazjum nr1w Grodzisku Wielkopolskim.


DZIEŃ ZWYCIĘSTWA

Dzień "Zwycięstwa w Europie" nadszedł w drugim tygodniu maja. Dla hitlerowców oznaczał ostateczne unicestwienie, zemstę ich bogów; narodowi niemieckiemu ogłaszał totalną klęskę. Generał Montgomery przyjął kapitulację delegacji niemieckiej w swoim namiocie w Luneburgu, generał Eisenhower przyjął ją w swojej bazie w pobliżu Reims, marszałek Żukow zrobił to samo w kwaterze głównej w Karlharst. Moment bezwarunkowej kapitulacji Niemiec wyznaczono na północ 8 maja ( czasu środkowoeuropejskiego). Była piąta rano, 9 maja (czasu moskiewskiego). Przez 44 lata w PRL obchodzono Dzień Zwycięstwa 9 maja.
Ziemie polskie podobnie jak całej Europy Środkowej były wyzwalane jak wcześniej uzgodniła " Wielka Trójka " przez armię sowiecką. Była to jedna z największych i najstraszliwszych operacji wojskowych w historii. Albowiem niosąc wyzwolenie od znienawidzonych hitlerowców, Armia Radziecka niosła także podległość stalinizmowi. Wraz z nią nadchodził rozwój, gwałt, powszechna przemoc i oficjalny terror na straszliwą skalę. Dla naocznych świadków było to niezapomniane przeżycie.
Aby przybliżyć młodzieży historię II wojny światowej uczniowie Gimnazjum nr 1 w Grodzisku odszukali osoby, które ją przeżyli i przeprowadzili z nimi wywiad. Zorganizowałem to przede wszystkim dlatego aby nie spełniły się słowa poetki

"... Ci, co wiedzieli,
o co tutaj szło,
muszą ustąpić miejsca tym,
co wiedzą mało.
I mniej niż mało.
I wreszcie tyle co nic..."
( W. Szymborska "Koniec i początek")

Nie sposób przedstawić wszystkich wywiadów, dlatego wybrałem dwa przedstawiające losy Polaków - tak odległe pod względem geograficznym a tak bliskie sobie w czasie.

Małgorzata Pęczkowska kl. II a
" Wywiad przeprowadziłam z moim wujem Leonem Trojniczym, urodzonym 5 maja 1918 roku na Wileńszczyźnie - zasłużony kombatant, były podporucznik 1 Dywizji Kościuszkowskiej. Obecnie zamieszkały w Świbnie woj. Lubuskim.
- Jak rozpoczął się dla Ciebie wrzesień 1939 rok?
- Mieszkałem na Wileńszczyźnie. Miałem wówczas 21 lat. 17 września 1939 roku weszli do nas Rosjanie. I tak jak setki tysiące Polaków zamieszkujących wschodnie ziemie Rzeczypospolitej zostałem wywieziony w głąb Rosji.
- Jak potoczyły się dalsze Twoje losy?
Zostałem skierowany do robotniczego batalionu na Uralu. Praca była ciężka. Kiedy zaczęła się formować Armia gen. Berlinga z polskich zesłańców w 1943 roku ja również wstąpiłem do I Dywizji nad Oką. Była to bowiem jedyna możliwość powrotu do Polski. Po kilkumiesięcznym przygotowaniu ( od maja do 1 września 1943 ) wyruszyliśmy pociągiem do Wiaźma. Później szliśmy na front nocami. Co najmniej 200 km, w dzień odpoczywali
- To znaczy, że uczestniczyłeś też w bitwach - proszę opowiedz mi o tym.
- Uczestniczyłem tylko w jednej, tej pierwszej i chyba najważniejszej 12 października 1943 roku pod Lenino. Jednostką naszą dowodził gen. Z. Berling, który pocieszał nas i dodawał otuchy.
Zostałem ranny w lewe ramię odłamkiem z moździerza. I tak miałem szczęście.
Wielu naszych zginęło. Ze szpitala polowego trafiłem do Moskwy. W maju 1944
zostałem uznany za niezdolnego do dalszej służby wojskowej. Po wyzwoleniu
Wileńszczyzny powrót do domu rodzinnego był już niemożliwy. Zmieniły się
granice Polski.


Marcin Słociński kl. II c
Wywiad przeprowadziłem z moim dziadkiem Franciszkiem Słocińskim zamieszkałym w Czarnej Wsi.
- Jak dziadek zapamiętał wybuch wojny ?
- Miałem wtedy 16 lat. Mieszkałem w Zdroju. W październiku 1939 roku zostałem wysłany do pracy u Niemców w Kobylnikach, a później na gospodarstwo w Czarnej Wsi. Pracowałem u Helmuta Jakobiego i jego żony Fridy.
- Czy u tych ludzi żyło się dobrze ?
- Nie byli oni źli. Widziałem, że inni mieli o wiele gorzej. Nie byłem bity, jadłem normalne posiłki przy stole razem ze wszystkimi. Trochę gorzej było ze spaniem. Spałem w stajni razem z końmi.
- Co należało do Twoich obowiązków ?
- Wykonywałem wszystkie prace rolnicze, a przede wszystkim zajmowałem się końmi i uprawiałem pole na tym gospodarstwie.
- Jakie uczucie dominowało u dziadka w tym czasie ?
- Była to przede wszystkim nadzieja. Wiedzieliśmy, że kiedyś nastąpi koniec wojny i nadejdzie wolność- . Czekaliśmy cierpliwie.
- Jak długo dziadek tam pracował ?
- W 1942 roku Helmut poszedł na wojnę. Została tylko Frida z dwiema córkami. Pracowałem do stycznia 1945 roku. Potem weszli Rosjanie. Niemcy uciekali do swego kraju. Bali się spotkania z Rosjanami do tego stopnia, że niektórzy popełniali samobójstwa. Zostało ich tylko kilku. Frida nie chciała wyjeżdżać- . Została ze swoimi córkami, które miały 10 i 7 lat. Frida była dobra dla Polaków. Ukryła się w małej komórce, którą zastawiłem szafą. Prosiła abym jej nie wydał w ręce Rosjan. Nie wydałem ich. Ukrywała się aż do jesieni 1945 roku kiedy to wyjechała do Niemiec.
W 1991 roku córki Helmuta i Fridy odwiedziły mnie. Podziękowały.

Dla wielu tych do których dotarli uczniowie - wspomnienia tamtych lat wywołują, jak mówi dziadek Mileny Chwiałkowskiej kl. III b dreszcz emocji i łzy.
" ... Dzisiaj mam już 87 lat i dzięki Bogu, że mogę cieszyć się życiem i zdrowiem. Jednak wspomnienia tamtych lat są zawsze żywe ..."

Wywiady te niech zakończy fragment wywiadu Magdy Piątkowskiej kl. II d z dziadkiem mieszkającym przy ul. Robotniczej 5 w Grodzisku.

" ... Myślę, że na świecie jest dużo takich ludzi jak mój dziadek. Myślę, że powinniśmy zachować szacunek do nich, ponieważ ciężko pracowali i walczyli o to żeby Polska mogła istnieć i żeby dobrze nam się żyło."


..:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':..

Pierwsze Forum Nowatorstwa Pedagogicznego.

     20 marca Miejski Dom Kultury w Grodzisku Wlkp. zamienił się w ośrodek propagujący ideę nowatorstwa pedagogicznego, w którym pedagodzy z całego grodziskiego powiatu dzielili się własnymi pomysłami i doświadczeniami zawodowymi z innymi nauczycielami. Forum Nowatorstwa Pedagogicznego dawało możliwość nie tylko zaprezentowania dorobku pracy nauczycielskiej, ale przede wszystkim możliwość przedstawienia twórczych i nowatorskich pomysłów ambitnych nauczycieli, dla których praca z dziećmi i młodzieżą jest pasją i zawodowym spełnieniem.
Uroczystego otwarcia forum dokonała starszy wizytator Kuratorium Oświaty Ewa Osoba. Na sali zasiedli zaproszeni goście: przedstawiciele Kuratorium, m. in. starszy wizytator dr Zdzisław Kościański, przedstawiciel ODN - Ewa Superczyńska, burmistrzowie i wójtowie z terenu powiatu grodziskiego oraz gminy Buk i Stęszew, a także dyrektorzy szkół, nauczyciele i uczniowie. Ceremonię otwarcia uświetnił występ szkolnej orkiestry dętej z Rostarzewa.
W dalszej części uroczystości w sali widowiskowej MGOK odbywały się prezentacje artystyczne dzieci i młodzieży szkół podstawowych i gimnazjów. Różnorodność form (występy zespołów wokalnych, chórów, zespołów tanecznych, inscenizacje, pantomima, itp.) oraz wysoki poziom młodych artystów zadecydowały o dużym zainteresowaniu wśród zebranej publiczności.
Gdy młodzi artyści reprezentujący szkoły całego powiatu grodziskiego przedstawiali przygotowany repertuar, nauczyciele i dyrektorzy szkół w sali konferencyjnej dzielili się innowacjami pedagogicznymi i doświadczeniami zebranymi w toku własnej pracy. Tematyka konferencji podzielona została na trzy bloki: przyrodniczy, humanistyczny oraz blok nauczania zintegrowanego. Sala klubowa MGOK pełniła również funkcję wystawy, na której przedstawiono materiały dydaktyczne opracowane przez nauczycieli. Znajdowały się tam m.in. scenariusze zajęć lekcyjnych i pozalekcyjnych, scenariusze uroczystości szkolnych i klasowych, pomoce dydaktyczne, opracowania metodyczne, programy autorskie, prace uczniów.
Ideą I Forum Nowatorstwa Pedagogicznego - mówi dyr. SP 2 Dorota Bogaczyk - było umożliwienie nauczycielom zaprezentowania własnych nowatorskich opracowań i materiałów dydaktycznych oraz umożliwienie nawiązania kontaktów między nauczycielami z różnych szkół, aby mogli dzielić się miedzy sobą swoimi doświadczeniami.
Forum przeznaczone było z jednej strony dla nauczycieli twórczych, których dorobek zawodowy powinien być upowszechniony w środowisku, a z drugiej strony dla młodych nauczycieli, dla których forum było kopalnią pomysłów, z której mogli czerpać gotowe sprawdzone już rozwiązania. Forum zostało tak pomyślane, aby umożliwiało powstanie zespołów samokształceniowych nauczycieli różnych przedmiotów. Tak też zaczyna się dziać. 18 kwietnia odbyło się spotkanie nauczycieli przedmiotów przyrodniczych. Na zaproszenie Pani Danuty Buszewskiej, nauczycielki przyrody i biologii w Zespole Szkolno - Przedszkolnym w Jałonnie odwiedziło kilkunastu nauczycieli z gminy Grodzisk i Rakoniewice, aby dokładnie zapoznać się z prezentowanymi na Forum materiałami. Nauczyciele wymienili się uwagami i spostrzeżeniami, dotyczącymi pracy z dziećmi, zapoznali się z imponującym dorobkiem zawodowym gospodyni spotkania i wyrazili gotowość do dalszych spotkań - tutaj zawarty jest głęboki sens Forum Nowatorstwa Pedagogicznego.
Organizacją Forum Nowatorstwa Pedagogicznego dla około 60 szkół podstawowych i gimnazjów zajęła się Dorota Bogaczyk - dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 w Grodzisku Wlkp. Natomiast konferencja i wystawa dorobku nauczycieli przedszkoli odbyła się w Przedszkolu przy ulicy Chopina pod okiem dyrektor Urszuli Jabłońskiej. Nauczyciele szkół średnich dzielili się swymi innowacjami pedagogicznymi w Zespole Szkół Zawodowych przy ul. Żwirki i Wigury. Koordynatorem całego przedsięwzięcia była starszy wizytator Wielkopolskiego Kuratorium - Ewa Osoba. Specjalne podziękowania od kuratora za organizację Forum Nowatorstwa Pedagogicznego odczytał wizytator dr Zdzisław Kościański.
Organizatorzy serdecznie dziękują panu Jarosławowi Stachowskiemu i firmie "MIDAS" za wsparcie finansowe przedsięwzięcia oraz panu Romanowi Tulińskiemu za bezpłatne wykonanie logo Forum.


Iwona Dziurla

..:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':..

Jak to burmistrza w Grodzisku wybierano
(ciąg dalszy z poprzedniego numeru).
Kazimierz Czyszewski- burmistrz Grodziska w latach 1930-1932.

Kazimierz Ludwik Czyszewski urodził się 28 grudnia 1892 roku. Ukończył szkołę wydziałową w Gdańsku. Służył w armii niemieckiej. Podczas powstania wielkopolskiego walczył w szeregach wojsk wielkopolskich. Następnie pracował jako urzędnik państwowy. Był sekretarzem generalnym Związku Urzędników Państwowych i Samorządowych Ziem Zachodnich. W 1920 roku został burmistrzem Rawicza. Politycznie związał się z chadecja i pełnił tam wysokie funkcje partyjne. W 1928 roku otrzymał mandat do Sejmu II kadencji w okręgu nr 33 z rekomendacji chadecji. 3 marca 1930 roku Sąd Najwyższy unieważnił wybory w tym okręgu i Czyszewski utracił mandat posła. Po zamachu majowym stopniowo zbliżał się do obozu sanacyjnego, co doprowadziło go w 1932 roku do wykluczenia z partii. W latach 1930-1932 pełnił funkcję burmistrza w Grodzisku Wielkopolskim. Podczas II wojny światowej więziony był w obozach w Buchenwaldzie i Oświęcimiu. W okresie powojennym, aż do emerytury, pracował w Poznaniu jako inspektor techniczny. Zmarł 8 listopada 1962 roku w Poznaniu.
Po odrzuceniu przez wojewodę poznańskiego dwóch kolejnych kandydatów na burmistrza Grodziska wybranych przez Radę Miejską, wojewoda Stanisław Typorowicz postanowił mianować burmistrzem komisarycznym miasta własnego kandydata Kazimierza Czyszewskiego. 21 sierpnia 1930 roku Czyszewski objął stanowisko burmistrza z rąk Mariana Szermera ( pełniącego w zastępstwie funkcje burmistrza) oraz przewodniczącego Rady Miasta Wojciecha Pospiesznego.
Po kilku miesiącach urzędowania Magistrat ( odpowiednik obecnego Zarządu Miasta) skierował wniosek do Rady Miasta o powołanie Kazimierza Czyszewskiego na burmistrza Grodziska na okres 12 lat. Początkowo część członków Rady Miejskiej próbowała bojkotować obrady Rady, starając się zablokować jego nominację. Dopiero 13 listopada przegłosowano pozytywnie wniosek. Nominacje Rady Miasta pierwotnie nie zatwierdził wojewoda poznański stwierdzając, że zaakceptuje jego wybór na 12 letnią kadencję dopiero po upływie jednego roku urzędowania. 12 czerwca 1931 roku, po otrzymaniu zatwierdzenia wojewody, Kazimierz Czyszewski złożył przysięgę w obecności starosty Henryka Kaysiewicza i został oficjalnie wprowadzony na urząd burmistrza z 12 letnią kadencją.
Okres pełnienia obowiązków burmistrza Grodziska przez Czyszewskiego, od samego początku charakteryzował się licznymi konfliktami. Już 31 stycznia 1931 roku wystosował on pismo do wojewody poznańskiego, w którym proponuje odwołanie dwóch członków Magistratu: Antoniego Thuma i Mariana Szermera. Marianowi Szermerowi zarzucał popełnienie nadużyć podczas choroby burmistrza Krzymińskiego oraz nadużywanie alkoholu i niepłacenie rachunków w grodziskich restauracjach. Natomiast Antoniemu Thumowi - dyrektorowi Zjednoczonych Browarów w Grodzisku- zarzucał nie podpisanie umowy z firmą Becon- Export, brak frekwencji na zebraniach Magistratu, nabycie działki bez przetargu oraz niemieckie pochodzenie i niemiecki akcent w mowie. Dodatkowo fakt , że podczas powstania wielkopolskiego innych zachęcał do wstąpienia w szeregi powstańcze, a sam nigdy nie wstąpił do wojska. Ponadto zarzucał Thumowi potajemne kontakty z Niemcami. Konflikt z najbardziej wpływowymi ludźmi w mieście, dodatkowo cieszącymi się powszechnym zaufaniem mieszkańców, nie mógł wróżyć niczego dobrego i nosił znamiona rozgrywek politycznych. Tymczasem już w marcu 1931 roku Antoni Thum sformułował kilka oficjalnych zarzutów w stosunku do burmistrza. Zarzucał on Czyszewskiemu nieprzemyślane umowy z firmą Becon -Export, które jego zdaniem nadmiernie obciążały budżet miasta, brak konsultacji z Radą Miasta w najbardziej istotnych sprawach, zły zakup silnika do elektrownii miejskiej, wypłacanie sobie licznych zaliczek i dodatków z kasy miejskiej oraz faworyzowanie w opłatach jednej z restauracji miejskich , w której się osobiście stołował. Wobec nasilającego się konfliktu, z inicjatywy wojewody poznańskiego, doszło do spotkania pojednawczego, które prawdopodobnie nie rozwiązało problemu do końca.
4 lutego 1932 roku burmistrz Czyszewski wystosował pismo do wojewody poznańskiego, w którym prosi go o zawieszenie siebie w czynnościach z uwagi na toczące się wobec niego postępowanie w sprawach przewinień służbowych. Jednocześnie 1 marca 1932 roku wystosował pismo do Rady Miejskiej, w którym pisze, że jest gotowy ustąpić dobrowolnie z zajmowanego stanowiska, jeśli Rada przyzna mu emeryturę w wysokości 60% dotychczasowych poborów, albo jednorazowe odszkodowanie w wysokości 1,5% sprowadzonego przez niego kapitału miejskiego. Suma jednak nie mogła być mniejsza niż 20 tysięcy złotych. Na wystosowane propozycje Rada Miejska odpowiedziała odmownie.
Tymczasem konflikt przybierał na sile. 7 marca 1932 roku Komisja Budżetowa w Grodzisku wystosowała pismo do Przewodniczącego Rady Miasta Wojciecha Pospiesznego, w którym proponuje spotkanie w celu omówienia ustąpienia ze stanowiska burmistrza Czyszewskiego. W wystosowanym piśmie napisano:
" Wobec anormalnego stanu gospodarki miejskiej spowodowanej anormalnym postępowaniem pana burmistrza Czyszewskiego, nie liczącego się z siłą płatności miasta, Komisja Budżetowa nie ma możności ułożenia projektu realnego budżetu. Dlatego dalsze urzędowanie burmistrza Czyszewskiego uważa za niemożliwe".
Wobec zaistniałych faktów, 12 marca 1932 roku Rada Miejska uchwaliła rezygnację Kazimierza Czyszewskiego ze stanowiska burmistrza Grodziska z dniem 1 kwietnia 1932 roku, którą 14 marca zatwierdził Magistrat miasta. 25 marca 1932 roku rozpisano w "Kurierze Poznańskim" i "Dzienniku Poznańskim" konkurs na burmistrza w Grodzisku Wielkopolskim. C.d.n.

mgr Dariusz Matuszewski

..:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':..


Grodziski Słownik Biograficzny


Franciszek Cygański
(1867- 1938)
Naczelnik OSP w Grodzisku Wielkopolskim

Do osób, które prawie od samego początku tworzyły Ochotniczą Straż Pożarną w Grodzisku Wielkopolskim zaliczyć można Franciszka Cygańskiego.
Franciszek Cygański urodził się 2 października 1867 roku w Grodzisku. Do szkoły elementarnej uczęszczał w Grodzisku przez okres 8 lat. W latach 1881-1884 pobierał naukę w zakładzie ślusarskim należącym do mistrza ślusarskiego Stanisława Perkowskiego w Grodzisku. Egzamin czeladnikowski zdał pomyślnie 10 marca 1884 roku. Następnie terminował w kilku zakładach ślusarskich na terenie ówczesnej Wielkopolski. 10 kwietnia 1891 roku rozpoczął prowadzenie własnego zakładu kowalsko- ślusarskiego, który prowadził aż do śmierci. Jego zakład znajdował się na ulicy Garbary, naprzeciwko ulicy Gołębiej. W 1896 roku wstąpił do cecho kowalska- ślusarskiego w Grodzisku, w którym od 1910 roku pełnił funkcje Starszego Cechu.
W 1897 roku Franciszek Cygański wstąpił do Ochotniczej Straży Pożarnej w Grodzisku. W 1920 roku został wybrany na naczelnika OSP i funkcję tą sprawował ponad rok. Należał do tych osób, które organizowały OSP w Grodzisku zaraz po odzyskaniu niepodległości w sytuacji, kiedy wielu doświadczonych strażaków pochodzenia niemieckiego opuściło szeregi straży. Podczas sprawowania przez niego funkcji naczelnika miał miejsce pożar młyna parowego "Kaisermuchle" na ulicy Przykop, który należał do miejscowego Żyda. W wyniku pożaru cały obiekt uległ zniszczeniu. Pożar wspomnianego obiektu odsłoni wiele braków nękających ówczesną Ochotniczą Straż Pożarną.
Franciszek Cygański zaliczał się do aktywnych społeczników naszego miasta. Przez wiele lat był członkiem chóru "Harmonia" w Grodzisku. W 1919 roku został wybrany radnym miejskim w pierwszych wyborach samorządowych po odzyskaniu niepodległości. Uczestniczył w życiu grodziskiego rzemiosła, pełniąc przez kilkadziesiąt lat funkcję Starszego Cechu. Za swoja działalność wyróżniony został wieloma odznaczeniami i dyplomami. Między innymi posiadał Brązowy Medal Zasługi , przyznany mu na wniosek Głównego Zarządu Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP.
Franciszek Cygański zmarł w 1938 roku i pochowany został na cmentarzy parafialnym w Grodzisku.

Dariusz Matuszewski

Józef Witajewski
(1877-1930)
Naczelnik OSP w Grodzisku Wielkopolskim

Śledząc historie ponad 100- letniej Ochotniczej Straży Pożarnej w Grodzisku Wielkopolskim natrafiamy często na postacie wyjątkowe, które przez lata potrafiły kształtować organizację. Z całą pewnością należy do nich Józef Witajewski- naczelnik OSP w latach 1924-1928.
Józef Witajewski urodził się 7 marca 1877 roku w Granowie w rodzinie chłopskiej, gdzie jego ojciec Antoni Witajewski prowadził gospodarstwo rolne. Matka, Nepomucena z domu Krajewicz zajmowała się domem. W tradycji rodzinnej zachowały się przekazy, że Józef Witajewski należał do samouków, a potrzebne do edukacji książki otrzymywał z biblioteczki miejscowego proboszcza. Od wczesnych lat młodzieńczych rozpoczął naukę zawodu studniarza w okolicznych warsztatach. Swoje kwalifikacje mistrzowskie udokumentował zdanym egzaminem mistrzowskim w Poznaniu 28 grudnia 1928 roku. Podczas I wojny światowej służył w armii pruskiej na froncie zachodnim.
Około 1920 roku wstąpił do Ochotniczej Straży Pożarnej w Grodzisku, gdzie wyróżniał się przede wszystkim dużą wiedzą fachową, wynikającą po części z wykonywanego zawodu. Coraz większe doświadczenie oraz zaangażowanie w działalność strażacką sprawiło, że pod koniec 1923 roku, lub na początku 1924 roku został mianowany naczelnikiem OSP w Grodzisku.
Jego kilkuletnie kierownictwo w OSP zapisało się w sposób szczególny. W 1925 roku wystarał u władz miasta wybudowanie wieży do ćwiczeń strażackich, którą umiejscowiono na dawnym targowisku miejskim( naprzeciwko dzisiejszych Zakładów Remontowo- Montażowych Przemysłu Zbożowo Młynarskiego na ulicy Powstańców Chocieszyńskich). W 1926 roku brał udział w zorganizowaniu obchodów 35 lecia grodziskiej OSP, zakończonych wręczeniem ufundowanego przez społeczeństwo miasta sztandaru. W październiku 1927 roku wywalczył u władz miasta zakup pierwszej w mieście motopompy strażackiej francuskiej firmy De- Dion Bouton. W 1927 roku był przewidziany na stanowisko naczelnika nowo organizowanego Okręgu XIX obejmującego teren powiatu grodziskiego, w skład, którego miały wchodzić 4 jednostki OSP (Grodzisk, Opalenica, Buk, Niepruszewo) oraz 70 straży obowiązkowych. Niestety, Okręg nie został powołany, a grodziska OSP znajdowała się w Okręgu III z siedzibą w Wolsztynie, w miejscu zamieszkania ówczesnego naczelnika okręgowego Antoniego Smoczyńskiego. Jako ciekawostkę można dodać, że w 1925 roku wspólnie z Zarządem OSP w Grodzisku rozpoczął starania o powołanie orkiestry strażackiej, które wówczas zakończyły się niepowodzeniem.
W okresie, kiedy funkcje naczelnika OSP w Grodzisku sprawował Józef Witajewski, miały miejsce jedne z najtragiczniejszych pożarów miasta. 30 stycznia 1927 roku spłonęło 6 domów z zabudowaniami gospodarczymi na ulicy Kramarskiej (obecnie A. Mickiewicza), 11 stycznia 1928 roku spłonęło 5 domów na ulicy Żydowskiej, a 15 września 1928 roku spaliły się 3 domu na ulicy Rzeźnickiej (obecnie ks. P. Wawrzyniaka).
Tymczasem postępująca choroba coraz bardziej uniemożliwiała prowadzenie działalności strażackiej przez Józefa Witajewskiego. Prawdopodobnie pod koniec 1928 roku rezygnuje z pełnienia funkcji naczelnika OSP. Umiera 6 października 1930 roku w Grodzisku i pochowany zostaje na miejscowym cmentarzu parafialnym.
Józef Witajewski ożenił się z Agnieszką Klimek (1882-1946) , z którą miał 5 córek i 4 synów.

Opracował Dariusz Matuszewski na podstawie
informacji otrzymanych od pana Tadeusza Witajewskiego.


..:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':....:'':..